Zamiast cierni wyrosną cyprysy. O uzdrowieniu i nadziei
Opis
„Zamiast cierni wyrosną cyprysy” to poruszająca rozmowa o cierpieniu, uzdrowieniu, wierze i nadziei. Magdalena Marchlewska rozmawia z Lucyną Kuśmirek - szczęśliwą żoną i Mamą sześciorga dzieci, z których czworo jest już w Niebie. To historia kobiety, która pokazuje, że nawet z doświadczeń, które czasem wydają się pozbawione sensu, może wyrosnąć coś dobrego. Historia Lucyny staje się dzięki temu czymś więcej niż osobistym świadectwem. To opowieść o walce, zwątpieniu, wierze, przebaczeniu, nadziei i odzyskiwaniu życia. O tym, że Bóg może działać także wtedy, gdy człowiek nie rozumie tego, co go spotyka. Czy w Twoim życiu są miejsca, o których trudno mówić? Rany, których nikt nie widzi? Pytania, na które wciąż nie znalazłeś odpowiedzi? Jeśli tak, być może w tej historii odnajdziesz coś dla siebie. Być może zobaczysz, że nawet tam, gdzie dziś widzisz tylko ciernie, Bóg już przygotował cyprysy. Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę? - Niezwykłe świadectwo kobiety, która mimo trudnego dzieciństwa, ogromnych strat i cierpienia nie pozwoliła, by przeszłość odebrała jej szansę na dobre życie. Z perspektywy psychologa ta historia pokazuje, że nawet z najciemniejszych miejsc można krok po kroku wychodzić ku światłu – nie zaprzeczając temu, co boli, ale i podejmując pracę nad sobą. Czasem tak bardzo zamykamy się w bańce trudności, doświadczeń i etykiet, że przestajemy dostrzegać szanse i piękno, które wciąż są wokół nas. Drogi Czytelniku, nie bój się brać od życia, ale też dawać. Pozwól Bogu posługiwać się Tobą, bo sam możesz stać się światłem dla innych. Historia zawarta w tej książce to poruszający przykład siły, odporności psychicznej i głębokiej wiary w Jezusa Chrystusa. Daje nadzieję tym, którzy dziś myślą, że nic dobrego już ich nie czeka. Sylwia Olszewska Psycholog okołoporodowy _________ - Zaproszono nas – czytelników – do posłuchania o doświadczeniu przemocy, choroby, straty i odrzucenia przez tych, których najbardziej potrzebujemy. To wszystko przewijało się w tej opowieści, niejednokrotnie wywołując moje łzy. Nie były to jednak łzy użalania się nad czyimś losem, bo Lucyna wnosi swoją opowieścią światło. Tam, gdzie pojawia się ból, ona znajduje siłę. Tam, gdzie śmierć, rodzi się wdzięczność. To niezwykle szczera i głęboka opowieść o życiu oraz o tym, że Pan Bóg znajduje nas dokładnie tam, gdzie jesteśmy, szczególnie w momencie, w którym możemy mieć poczucie obezwładniającej samotności. Ta opowieść otula, dodaje wiary i siły. Zachęca, by otworzyć się nie tylko na Boga, ale i na drugiego człowieka, bo właśnie wtedy w naszym życiu zaczynają dziać się cuda Posłuchajmy z otwarty sercem i empatią. Ta opowieść warta jest tego, by się przy niej zatrzymać. Magdalena Urbańska Żona, mama, pedagog i publicystka, która szuka w świecie książek historii, przy których warto zatrzymać się na dłużej. _________ „Nie ma historii życia, która skończyłaby się na Wielkim Piątku. Zawsze przychodzi Niedziela Zmartwychwstania”. To dla mnie najważniejsze przesłanie tej wyjątkowej w swojej szczerości, naturalności i głębi rozmowy, w której wyczuwamy niezwykłe porozumienie serc. Magdalena Marchlewska z empatią wsłuchuje się w zwierzenia Lucyny Kuśmirek, delikatnie dopytując i trafnie puentując jej wypowiedzi, które składają się na przejmujące świadectwo życia. Paradoksalnie jednak nie poraża ono rozmiarem przeżytych tragedii i poniesionych strat, ale staje się źródłem Nadziei. Tej prawdziwej i „niezłomnej”. Bo Lucyna Kuśmirek, choć otwiera przed nami swoje serce, pozwalając poczuć targające nią emocje i sięgnąć do głębi swych refleksji, w centrum zawsze stawia Boga. Tego, który przeprowadził ją przez każdą „ciemną dolinę” i pozwolił przeżyć niejedno Zmartwychwstanie. Dzięki temu jej historia może się stać dla każdego inspirującym drogowskazem Wiary, Nadziei i Miłości. Edyta Pasik Pedagog _________ Historia Lucyny pięknie pokazuje, że nawet z tego, co po ludzku wydaje się nie do udźwignięcia, Pan Bóg potrafi wyprowadzić dobro. Potrafi dotknąć tego, co zranione, dać siłę do przebaczenia, przywrócić ufność i sprawić, że tam, gdzie przez długi czas był przede wszystkim ból, powoli zaczyna kiełkować Nowe Życie. Przebaczenie może uwolnić serce, wiara podtrzymać wtedy, gdy po ludzku brakuje już sił, a nadzieja – dać odwagę, by zrobić kolejny krok. Wierzę, że ta książka może pomóc wielu osobom odnaleźć w sobie siłę, by dać swoim ranom czas i przestrzeń na zabliźnienie, ale jednocześnie nie zatrzymać się w cierpieniu – szukać pomocy, podejmować leczenie, zawalczyć o siebie i swoją relację, a przede wszystkim z ufnością otwierać się na to, co jeszcze może przynieść życie. Nie każda rana znika, ale każda może zostać przemieniona. Tę książkę polecam całym sercem. Wierzę, że każdy, niezależnie od historii, którą niesie, może odnaleźć w niej coś dla siebie – słowo, które doda siły, przyniesie ukojenie albo pozwoli na własne doświadczenia spojrzeć z innej perspektywy. Są książki, które po prostu się czyta, i są takie, które zostają w człowi
